akcja Konin
Miasto dla Obywateli - Obywatele dla Miasta


Jakim cię piszą – o informacji wizualnej miasta Konina

2016/03/30


Minął już rok od pojawienia się w mieście nowych tablic z nazwami ulic oraz dzielnic. Czy eksperyment przeprowadzony przez Urząd Miejski był trafiony? Jednak aby dobrze ocenić te działania trzeba przyjrzeć się im poprzez dwa aspekty – treści oraz formy.

Jeśli chodzi o treści, to należałoby się skupić na cichej próbie przekształcenia podziału administracyjnego miasta, który wzbudził w większości mieszkańców mieszane uczucia. Usunięcie numerycznych nazw osiedli i zastąpienie ich dość luźnie powiązanymi nazwami dawnych wsi czy folwarków. Wracanie do dawnego podziału, przy zupełnie odmiennym, teraźniejszym kształcie urbanistycznym miasta wprowadza chaos i zamieszanie. Na przykład rejon Chorznia przesunięto mocno na wschód, wchodząc w tereny określane już (także historycznie) mianem Czarkowa, który z kolei rozciąga się teraz od ul. Kleczewskiej, przez okolice dworca aż w pobliże hali Rondo, która historycznie patrząc leży bliżej Kurowa (choć zresztą powinno sama wieś leżała w już na skraju pradoliny Warty). Łączenie osiedli i dzielnic w większe, sztuczne twory (nawet inspirowane dawnymi lokacjami) powoduje utrudnienia w poruszaniu się po mieście, gdyż ośrodki funkcjonujące w przestrzeni i świadomości mieszkańców jako autonomiczne grupy zostają wrzucone jednego worka, a ich granice zatarte. Rozsądniejsze byłoby nadanie nazw własnych osiedlom bez zacierania ich obecnych granic, a może także ukonstytuowanie na tablicach w śródmieściu rejonu modernistycznego centrum miasta (rejon Dworcowej/alei 1-go Maja).

Przy tym historyczne nazwy nadal funkcjonują w swych pierwotnych lokalizacjach, jak choćby Morzysław, Chorzeń, Glinka czy Czarków – stąd argument o ich zaniku jest raczej chybiony. Z drugiej strony w niektórych miastach funkcjonują podziały numeryczne i to nawet dłużej niż w Koninie. Paryż podzielony jest na dzielnice opisane numerami od ponad 200 lat (choć posiadają one nazwy zwyczajowe), a mówiąc XVIII dzielnica, każdy wie że chodzi o słynne Montmartre. Podobny system stosuje się też np. w Marsylii. Więc czy konińskie numeryczne dziedzictwo też nie jest znakiem czasu i historii miejsca, formą miejskiego folkloru?

Inną sprawą jest forma w jakiej prezentowane są nazwy ulic. Tablice zaprojektowane są niechlujnie i z kompletnym brakiem poszanowania sztuki graficznej czy typografii. O ile nazwę ulicy, pisaną Arialem, można przetrawić, o tyle nazwy dzielnic skrojone Comic Sansem są godne pożałowania. Przysłowie mówi, że jakim cię widzą, takim cię piszą. A parafrazując jak piszesz, tak cię widzą. A przyjezdni widzą Konin, patrząc na tablice, przaśnie i obciachowo. Comic Sans powstał w 1994 roku jako krój używany do dymków komiksowych i początkowo tylko do tego stosowany. Rozpropagował się dość szybko w szkołach, gdzie jego dziecinny i zabawny charakter bardzo pasował. Niestety, wraz z rozpowszechnieniem dostępu do komputera i drukarek font szybko rozprzestrzenił się na szyldy, ulotki, oficjalne dokumenty, czy nawet karetki pogotowia czy radiowozy.

W Polsce stworzono kilka krojów pisma używanych do znaków drogowych czy szyldów. Powszechnie stosowany jest krój opisany w wytycznych ministra infrastruktury wywodzący się z przedwojennej czcionki Paneuropa (będącej z kolei formą kroju Futura). Font powszechnie zwany Drogowskazem ma swoją komputerową wersję, którą można pobrać na darmowej licencji bez problemu. Jest prosty i czytelny – zaprojektowany specjalnie do takich celów. Tablice używające tego kroju można spotkać mi. w Poznaniu, gdzie stworzono kompletny system informacji miejskiej, z określonym wzorcem tablic ulicznych, czy posesji, ich barwami, kształtem i krojem pisma. Jest także wiele zagranicznych krojów stworzonych do znaków, cechujących się prostotą, szlachetną formą i czytelnością, jak choćby brytyjski Transport czy szwajcarsko-francuski Frutiger. Tymczasem w Koninie do opisu ulic zastosowano najprawdopodobniej Ariala, który nie jest przystosowany do takich celów. Co więcej, jest on hybrydą dwóch krojów, stworzoną ze względu na ochronę licencyjną Helvetiki – jednej z najpopularniejszych czcionek ostatniego półwiecza, cenionej za prostotę oraz wystudiowany krój. Arial jest miernej jakości podróbką, powstałej z połączenia Helvetiki oraz Grotesque, a nie stworzoną od podstaw, z przemyślanym kształtem. Nie jest przez to poważana przez grafików. Dodatkowo przytłacza mocny, niebieski kolor tablic, co nie pomaga w uspokojeniu krzykliwej i tak przestrzeni miejskiej.

Typografia jest niezwykle bogatą i rozległą dziedziną. Wielu profesjonalnych oraz amatorskich grafików (choć nie tylko) interesuje się nią tworząc nowe kroje, analizując już istniejące, a także starając się dopasować je jak najlepiej do ich funkcji. Widać, że konińscy urzędnicy nie odrobili tej lekcji, ani nie zwrócili się o pomoc do nikogo zaznajomionego z tematem. Miasto mogło pokusić się o profesjonalny system informacji miejskiej, albo chociaż estetyczne, czytelne i jasne tablice, lecz tego nie zrobiło. Błędy popełnione przez Urząd Miejski są naprawdę podstawowe i na pewno budzą uśmiech politowania na twarzach nie tylko mieszkańców, ale co smutniejsze także przyjezdnych w naszym mieście.

Filip Walkowiak

Bibliografia:

http://typografia.info/artykuly/15-historia-typografii/286-czcionki-z-moich-kaszt

http://typografia.info/artykuly/15-historia-typografii/48-arial-vs-helvetica

Comments

comments

2015 :: Stowarzyszenie Akcja Konin - Miasto dla Obywateli - Obywatele dla Miasta

Modernizacja strony www finansowana przez Fundację im. Stefana Batorego w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG