akcja Konin
Miasto dla Obywateli - Obywatele dla Miasta


Myślenie przestrzenią – casus ulicy Poznańskiej

2016/04/05


Chcielibyśmy zapoczątkować cykl tekstów poświęconych urbanistyce i gospodarce przestrzennej miasta Konina. Będzie to zbiór analiz obecnych poczynań rajców miejskich, pomysłów na lepsze wykorzystanie urbanistycznych i krajobrazowych walorów Konina oraz wzorców i inspiracji płynących z innych miejsc na świecie. Często zapominamy, że Konin zawsze związany był z wodą. Leży na skraju przepięknej pradoliny, wyjątkowej w skali regionu, posiada bogate źródła termalne, a przez miasto przepływa trzecia co do wielkości rzeka w kraju. Czy można o tym zapominać? Może to jest pomysł na miasto? Chcielibyśmy, by w Koninie miała miejsce dyskusja nad przyszłością miasta, jego przestrzeni i urbanistyki – może cykl artykułów zainspiruje mieszkańców i urzędników do takiego dialogu.

W pierwszym tekście cyklu chcielibyśmy skupić się nie na ogólnych zagadnieniach, ale przez pryzmat jednego tematu pokazać złożoność problemów urbanistycznych i ślepych pułapek, w które wpada miasto. Mniej więcej od połowy marca w budynku Urzędu Miejskiego przy placu Wolności w Wydziale Architektury można oglądać wyłożoną do wglądu propozycję miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla rejonu ulicy Poznańskiej i Trasy Bursztynowej. Niestety, plan mocno rozczarowuje. Wydaje się być nie tyle wizją rozwoju tej części miasta, a opisem jej faktycznego, nieciekawego stanu i cichym przyzwoleniem na agonię jednych z najatrakcyjniejszych terenów w Koninie.

Zaczyn wart zachodu

Obecnie zabudowę zbocza pradoliny, wzdłuż którego ciągnie się ulica Poznańska, stanowią głównie albo domy jednorodzinne (będące pozostałością dawnych wiosek – Czarkowa bądź Chorznia), albo obiekty usługowe (czyli przeważnie stacje benzynowe, myjnie samochodowe, nieestetyczne warsztaty, nieużytki, ostatnio także salony samochodowe). Dodatkowo zbocze poprzecinane jest zielonymi bruzdami, ujściami niewielkich cieków wodnych, małymi dolinami, które obecnie coraz częściej ulegają degradacji (np. w pobliżu oczyszczalni ścieków PWiK Konin, zasypane przez prywatnego inwestora). Szkoda, gdyż mogłyby tworzyć naturalne, zielone gałęzie wchodzące w tkankę urbanistyczną, niczym kanaliki płucne miasta. Najlepsze wrażenie sprawiają okolice Chorznia i Nowego Dworu, gdzie w latach PRL-u dokonano bardzo dobrej decyzji przeznaczenia tych terenów pod ekstensywną zabudowę jednorodzinną, tworząc jedno z najatrakcyjniejszych osiedli w Koninie, zaś zadrzewiona aleja, jaką tworzy w tym fragmencie ulica Poznańska (tj. od granic miasta do ronda św Jana Bosko) może zostać spokojnie uznana za jedną z lepszych ulic wjazdowych w polskich miastach, jakością przestrzeni dorównującą zachodnim metropoliom pokroju Lipska czy Drezna.

Wyczucie przestrzeni

Podobnego wizjonerstwa zabrakło urzędnikom miejskim, ale także wykonawcy planu firmie Intekprojekt (gdyż, co warto zaznaczyć, Konin nie ma Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, która od początku do końca opracowywałaby plany, jak to ma miejsce w Poznaniu czy choćby w Pile; w naszym mieście projekty zlecane są zewnętrznym firmom). Zaproponowany MPZP przypomina bardziej uszczegółowioną mapę miasta, a nie koncepcję rozwoju. Coś ewidentnie zawiodło, jakby twórcy zapomnieli że to miejsce to naturalny skarb miasta, południowy, nasłoneczniony stok z przepięknym widokiem na pradolinę Warty w bezpośrednim sąsiedztwie śródmieścia. Czego chcieć więcej? Czasami nawet najlepsze mapy nie oddadzą tego, co można zobaczyć przebywając w danej przestrzeni i odczuwając ją. I chyba tego zabrakło w tym wypadku.

Powojenny zwrot

W latach powojennego rozwoju Konina można odnieść wrażenie odwrotu od rzeki, pomimo ogólnej wysokiej jakości modernistycznej urbanistyki miasta. Dla starego Konina rzeka była kręgosłupem, główną przepływającą przez miejscowość aortą. Rytm rzeki miał bezpośredni wpływ na życie miasta w wielu aspektach. Także wioski wchodzące w skład obecnego „nowego” miasta, jak Chorzeń, Czarków czy nieistniejący już Kurów leżały w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki. Rozbudowa osiedli mieszkaniowych i nowego centrum miasta na prawym brzegu rzeki zapoczątkowała zwrot od rzeki. Ośrodki mieszkaniowe powstawały w oddaleniu od doliny, choć wciąż wzdłuż jej biegu. Jednak podczas budowy niedostatecznie brano pod uwagę względy krajobrazowe – często nie wykorzystano (np. w sposobie kształtowania fasad) przepięknego widoku, jaki stwarzało południowe, słoneczne zbocze pradoliny, co znacznie podnosiłoby jakość życia mieszkańców. Niejednokrotnie było to spowodowane zapewne ograniczeniami, jakie niosło ze sobą stosowanie w budowie systemów modułowych (np. „wielka płyta”), typizacji oraz projektów gotowych realizowanych w wielu miejscach kraju. Tak samo na Kurowie całe zbocze doliny spożytkowano na budynki użyteczności publicznej i administracji państwowej – miast stworzyć tam pięknie ulokowane osiedle mieszkaniowe. Podobnie nieperspektywiczne okazało się rozwijanie zabudowy przemysłowej na terenie Czarkowa, w bezpośrednim sąsiedztwie Śródmieścia. W wyniku tych działań Chorzeń, jako dzielnica, jest odcięty od reszty Konina.

Pułapka rutyny

Niestety, w zaproponowanym przez Urząd Miejski MPZP widać kontynuację linii rozwoju (a może raczej stagnacji) tej części miasta. Zamiast działań mających na celu połączenie Chorznia urbanistycznie z resztą miasta podział się pogłębia. A klucz do zmian leży w stopniowej transformacji terenów w rejonie ul. Poznańskiej. W końcu plany zagospodarowania są narzędziem w rękach Urzędu pozwalającym na miastotwórcze i długofalowe oddziaływanie na sposób kształtowania przestrzeni miasta. Wystarczy przejechać się choć raz tą trasą (a wielu przemierza ją przecież co dzień), by dostrzec jak piękny widok rozciąga się na pradolinę Warty, na zielone lasy po przeciwnej jej stronie czy jak słońce odbija się od srebrzystej wstęgi rzeki (szczególnie polecam zachód słońca). Walorów tego miejsca nie trzeba chyba nikomu udowadniać czy reklamować. Wypełnianie tych terenów halami produkcyjnymi, magazynami, sklepami to najzwyklejsze marnotrawstwo przestrzeni. Niewiele jest w Koninie miejsc o takich wartościach krajobrazowych, które aż proszą się o wykorzystanie. Godne rozwagi byłoby stworzenie dzielnicy mieszkaniowej zabudowaną kaskadowo, bądź wstęgowo, niskimi (maks. 4-5 kondygnacyjnych) budynkami wielorodzinnymi, których mieszkańcy będą mogli cieszyć się przepięknym widokiem. Domy wielorodzinne i związane z nimi małe usługi i handel zmienią charakter ulicy Poznańskiej z nieco zaniedbanej trasy przelotowej na ulicę bardziej miejską wzdłuż której także będzie toczyć się życie.

Zielona enklawa w sercu miasta

Zmiana funkcji tych terenów na mieszkalne, bardziej przyjazne mieszkańcom, zachęcające do przebywania w nich to także zaczyn dla zwrotu ku rzece. Otwarta zabudowa nowej dzielnicy ułatwiłaby dostęp do doliny Warty mieszkającym dalej od zielonych użytków pradoliny. Poniżej ul. Poznańskiej ciągną się nieco zapomniane Błonia Czarkowskie (zwane też Łąką Czarkowską). Jest to w końcu ogromny areał, objęty obszarem Natura 2000, który mógłby stać się miejscem odpoczynku mieszkańców całego Konina. Kiedyś użytkowany do wypasu bydła, teraz mógłby być ogromnym miejskim zieleńcem poprzecinanym alejkami, konińską Wartostradą ciągnącą się wzdłuż rzeki od Nowego Dworu do Glinki, a poprzez kładki także ze Starówką. Byłyby atrakcyjnym terenem rekreacyjnym dostępną poza wysokimi stanami wody praktycznie przez cały rok. Opłaciłoby się to wszystkim mieszkańcom łaknącym spokojnej zielonej enklawy w sercu miasta. Średni czas dojścia z osiedli Nowego Konina w dolinę Warty to jedynie 10 minut. Tylko tyle dzieli nas od naturalnego, poglacjalnego skarbu z którego każdy mógłby korzystać. Aby stworzyć taki przyjazny teren potrzeba rozsądnego opracowywania MPZP skupionych na zrównoważonym, ekologicznym rozwoju miasta bliskiego naturze i Warcie. Nowy plan dla ul. Poznańskiej – biegnącej samym skrajem pradoliny może być dobrym zaczynem takiego podejścia. A terenów pod przemysł, logistykę, czy usługi w Koninie nie brakuje, choć prace przy ich przygotowaniu przedłużają się. Cały czas czekamy na powstanie strefy inwestycyjnej, wiele nieużytków czeka na inwestorów przy ul. Zakładowej, a także wzdłuż torów kolejowych, czy autostrady (choć to już poza granicą miasta) gdzie rozwój budownictwa mieszkaniowego mija się z celem. Przy tym uniknęlibyśmy odcinania miasta od rzeki murem supermarketów, magazynów i hal.

Warto w takim wypadku zastanowić się, czy kontynuowanie błędów urbanistycznych poprzednich ekip nie zaprzepaści potencjału, jaki daje Koninowi Warta. Może przy okazji dyskusji nad tym planem zagospodarowania przestrzennego warto zapoczątkować dialog nad wykorzystaniem potencjału jaki daje ogromna, bogata przyrodniczo pradolina rzeki i jak mogłaby służyć obecnym i kolejnym pokoleniom mieszkańców miasta.

Filip Walkowiak

 

Publiczna dyskusja nad Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego dla rejonu ul. Poznańskiej i Trasy Bursztynowej odbędzie się 12 kwietnia (wtorek) o godzinie 13.00 w siedzibie Urzędu Miejskiego w Koninie Placu Wolności 1 (pokój 101). Zapraszamy wszystkich mieszkańców, nie tylko tych z ul. Poznańskiej!

Projekt MPZP można przejrzeć w siedzibie Urzędu Miejskiego w Koninie, Plac Wolności 1 (pokój nr 19), w godz. od 730 do 1530 do dnia 18 kwietnia 2016 roku.

Infografika pochodzi z opracowania semestralnego „Analiza urbanistyczna m. Konina” Filipa Walkowiaka z pracowni prof. UAP dra hab. inż. arch. Waldemara Wawrzyniaka, Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu, 2015-2016.

Comments

comments

2015 :: Stowarzyszenie Akcja Konin - Miasto dla Obywateli - Obywatele dla Miasta

Modernizacja strony www finansowana przez Fundację im. Stefana Batorego w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG